Pozew przeciwko skarbowi Państwa za zaniechania urzędów w związku z toksycznymi kredytami pseudowalutowymi

Toksyczne banki chcą zablokować plany Prezydenta-Elekta

Bankier to kłamca
Odpowiedź "frankowicza" na publikację Prezesa mBanku p. Stypułkowskiego.

Toksyczne banki chcą zablokować plany Prezydenta-Elekta i domagają się, by wszyscy podatnicy zapłacili za ich bezprawie.

Zwycięstwo Andrzeja Dudy przeraziło bankierów najbardziej zaangażowanych w toksyczne kredyty. Zrozumieli, że – jeśli polityczne zmiany dalej pójdą w takim kierunku – będą musieli oddać nielegalnie, wbrew prawu i wyrokom sądów zagrabione milionom Polaków pieniądze.

Wczoraj zebrali się prezesi 11 toksycznych banków i dali odpór Prezydentowi-Elektowi, który obiecał nam, że w 3 pierwszych miesiącach swego urzędowania wprowadzi do Sejmu prezydencką ustawę eliminującą bankowe bezprawie w kwestii toksycznych instrumentów spekulacyjnych ukrytych pod nazwą kredytów walutowych.

„W pierwszych dwóch dniach po wyborach – jak pisze portal Money.pl – obserwujemy silne spadki cen akcji banków. W poniedziałek kursy wszystkich 14 banków zgrupowanych w indeksie WIG-Banki spadały. W najgorszym momencie ich łączna wartość rynkowa była mniejsza o blisko 12 miliardów złotych w porównaniu z piątkiem. A nie bierzemy pod uwagę pozostałych 24 instytucji, które działają w Polsce (nie są na GPW).”

Toksyczni (przypomnijmy – głównie zagraniczni) bankierzy uradzili na wczorajszym spotkaniu, że trzeba natychmiast zablokować plany polskiego Prezydenta-Elekta. Wysłali swego PR-owca, Zdzisława Pietraszkiewicza, by obwieścił, że „żadnych przewalutowań nie będzie”, ale przecież „trzeba pomóc frankowiczom” i w tym celu powołać „fundusz, w którym będą partycypować banki”.

To propozycja bezczelna, niemoralna i bezprawna. Oszukani przez banki nie chcą żadnej finansowej pomocy od innych podatników. Chcą jedynie, by polskie państwo wreszcie zaczęło egzekwować prawo i wyroki sądów, które bankom zakazały oszukańczych praktyk. By toksyczne instrumenty spekulacyjne ukryte pod nazwą kredytów wreszcie zostały zdemaskowane i odpowiednio prawnie zakwalifikowane, jako instrumenty wymagające procedury MIFID.

Propozycja toksycznych bankierów brzmi tak, jakby przybyły z zagranicy złodziej, który w świetle dnia i we współdziałaniu z polskim policjantem ukradł milionom polskich klientów kilkanaście miliardów złotych, łaskawie uznał, że „trzeba pomóc” okradzionym, więc wszyscy Polacy muszą za to zapłacić i że on też, ewentualnie, coś tam dorzuci.

Oszukani przez banki kategorycznie sprzeciwiają się tworzeniu „funduszu”, czyli wyszarpywaniu przez bankierów pieniędzy polskich podatników. Toksyczni bankierzy mają po prostu oddać to, co bezprawnie polskim klientom zagarnęli. I – skoro świadomie łamią polskie prawo – odpowiedzieć za to przed polskimi sądami oraz wypłacić okradanym klientom odszkodowania. Będziemy się tych odszkodowań domagać w polskich i europejskich sądach.

A lobbyści bankierów w rodzaju prezesa Pietraszkiewicza, ministra Szczurka, wicepremiera Piechocińskiego, urzędników ustępującego prezydenta, czy medialnych naganiaczy niech przestaną bełkotać o „stratach” banków. Bo to nie „straty”, tylko zwroty. Zwroty zagrabionego.

O tym jak Pietraszkiewicz i Spółka kłamią można było przekonać się już 22 kwietnia 2015 z artykułu: 7 kłamstw Pietraszkiewicza i Spółki.


Linki: