Pozew przeciwko skarbowi Państwa za zaniechania urzędów w związku z toksycznymi kredytami pseudowalutowymi

Psychologia w służbie banksterki – Dysonans poznawczy.

Psychologia w służbie banksterki – Dysonans poznawczy.

Tomasz Nowak (2016-06-18)

 

Zanim wyjaśnimy termin zawarty w tytule – krótki quiz.

Pytanie 1. Przeczytaj uważnie poniższy tekst i powiedź w jakiej walucie bank udzielił kredytu?
“§1.1 Bank udziela, zgodnie z warunkami niniejszej umowy, długoterminowego kredytu hipotecznego w wysokości 500.281,46 CHF jednak nie więcej niż 1.211.631,66 zł”
A) w złotówkach   B) we frankach

Pytanie 2. Przeczytaj uważnie poniższy tekst i powiedź w jakiej walucie bank udzielił kredytu?
“§1.1 Bank udziela kredytu, w kwocie określonej poprzez dwa worki żyta, jednak nie więcej niż 1000 zł”.
A) w złotówkach     B) w workach żyta

Trochę teorii.

Jeśli, drogi Czytelniku, odpowiedziałeś na pierwsze pytanie „we frankach”, a na drugie „w złotówkach” – to jesteś prawdopodobnie w grupie 95% respondentów, którzy wskazują właśnie takie odpowiedzi. I choć Twoja pierwsza odpowiedź jest błędna, to nie powinieneś się dziwić – bank zastosował wobec Ciebie cwaną pułapkę psychologiczną. I jako nieświadomy, dałeś się złapać.
O co chodzi? O mechanizm dysonansu poznawczego. Czytając umowę kredytu bankowego oczekujesz, że bank w sposób jawny wskaże walutę kredytu. Dla Ciebie jest oczywiste, że w umowie pojawi się bardzo jednoznaczne sformułowanie typu: „Bank udziela kredytu w złotych polskich, w wysokości XXX PLN”. Albo możliwy równoważnik: „Kwota i waluta kredytu: XXX PLN”.

Ale w prezentowanych przykładach umowy są tak sformułowane, że oczekiwane przez Ciebie waluta kredytu nie została wskazana przez bank w sposób jasny. Musisz sam ją określić. Co robisz? Działasz normalnie, czyli standardowo, czyli posługujesz się schematem. Skoro w pytaniu pierwszym bank dokładnie wskazuje kwotę kredytu we frankach (a tylko górny limit w złotówkach), to musi to być kredyt frankowy. Z doświadczenia wiesz, że są takie kredyty. Zatem Twoja niepewność poznawcza (o walutę) została łatwo opanowana. Posługując się stereotypem, że kredyt określony w CHF to frankowy – powiązałeś bezwiednie kwotę kredytu z jego walutą. Przyjęcie najbardziej typowego (choć fałszywego) rozwiązania uporządkowało pewne zamieszanie informacyjne związane z nieznajomością waluty kredytu. Przyjąłeś system: określony w CHF – to udzielony we frankach.

W pytaniu drugim było gorzej. Odwołano się bowiem do dwóch worków żyta, ale przecież wiesz, że żyto to nie waluta. Odczuwasz chwilowo niepewność. Ale mimo tego, że oba pytania są logicznie i prawnie tożsame, to nie wskazałeś już odpowiedzi B) jako poprawnej. Brawo.

I teraz dopiero doświadczasz dysonansu poznawczego! Bo praktycznie oba pytania są takie same, a udzieliłeś różnych odpowiedzi. Dlaczego?

  • Bo bank zamiast podać bezpośrednio walutę kredytu, zmusił Ciebie do jej wyrażenia;
  • W przypadku niedoboru informacji posługujesz się (jak każdy z nas) stereotypem, schematem. Przyjmujesz: kredyt określony w CHF, to udzielony w CHF – choć jest to wnioskowanie błędne.

Z dużym prawdopodobieństwem można przyjąć, że bank może celowo nie podawać waluty kredytu w sposób bezpośredni. Liczy na to, że nie znasz prawnej różnicy pomiędzy terminem „określony” a „wyrażony”. Zatem udzieli kredytu złotowego (waloryzowanego), który tylko udaje frankowy , tzw. dewizowy (walutowy).

Wyjaśnienie prawne.

O tym że kredyt waloryzowany jest oczywiście złotowym (udzielonym w złotych, waluta kredytu = PLN), nie trzeba już chyba przekonywać. Ale z kronikarskiego obowiązku przypomnijmy tylko, że opinie wszystkich instytucji konsultowanych na okoliczność nowelizacji Prawa bankowego z roku 2011 były w tym zakresie jednoznaczne:

  • NBP:Należy podkreślić, że kredyt w walucie polskiej “denominowany lub indeksowany” w innej walucie niż polska, jest kredytem w złotych. Przyjęcie klauzuli indeksowej w postaci innej waluty (tak samo, gdyby indeksem była cena złota, zboża, czy innego dobra majątkowego) nie przekreśla faktu, że zobowiązanie zostało wyrażone w złotych.”
  • NBP: „Kredyt udzielony w walucie polskiej (choćby indeksowany, czy denominowany w innej walucie, co wpływa tylko na jego wysokość), powinien być spłacany w walucie polskiej.”
  • SN:… kredyt denominowany lub indeksowany do waluty obcej nie jest na pewno w niej udzielony ….

 

O tym, że kredyt walutowy to tylko ten bez spreadu, też nie trzeba długo wyjaśniać. Zrobił to wystarczająco dobrze „trójpak”: Pietraszkiewicz-Bańka-Groszek:

  • ZBP: „W związku z brakiem ustawowej definicji pojęcia kredytu denominowanego należy uznać, iż przepisy ustawy znajdują zastosowanie do wszystkich tych umów kredytowych, w których występuje spread. Jednocześnie należy podkreślić, że ustawa nie znajduje zastosowania w odniesieniu do kredytów walutowych tj. kredytów w których kredyt jest uruchamiany przez banki i spłacany bezpośrednio w walucie obcej.

To, co można chyba trochę przybliżyć, to fakt różnej definicji terminów „określony” i „wyrażony”. W Zobowiązaniach Czachórskiego czytamy: „Zgodnie z art. 3581 par. 2 k.c. strony zawierające umowę, licząc się z istniejącą albo przewidywaną inflacją (deflacją), mogą zastrzec, że wartość świadczenia pieniężnego określona zostaje w relacji do innego niż pieniądz (polski) miernika wartości.” I dalej tamże: „w przypadku omawianych klauzul [TN: walutowych] nie chodzi o wyrażenie świadczenia w walucie obcej, gdyż byłoby to sprzeczne z zasadą walutowości (art. 358 k.c)”.

Wynika z tego, że zobowiązanie określone w wysokości dwóch worków żyta, wyraża bez wątpienia dług w złotówkach. Podobnie, zobowiązanie określone w wysokości 200 tyś CHF, jeśli nie jest zobowiązaniem dewizowym (wypłaconym i spłacanym w walutach, czyli bez spreadu), też musi być traktowane jako złotowe, z uwagi na możliwą sprzeczność z zasadą walutowości.

Dla pewności, żeby było absolutnie jasne – nie roztrząsamy w ogóle, czy uwagi duetu Brzozowski-Czachórski odnośnie stosowania klauzul walutowych do świadczeń pieniężnych odnoszą się także do kredytów jako takich (które z uwagi na zastosowaną już waloryzację oprocentowaniem należy traktować inaczej, co wytłumaczył dokładnie Rzecznik Finansowy). Nie analizujemy, czy w kredytach prawo bankowe nakazuje wyrazić kwotę i walutę w sposób absolutnie jasny i czytelny. To jest osbne zagadnienie prawne. Interesujące jest w tym kontekście tylko świadome rozróżnienie terminów: kwota „określona” – a kwota „wyrażona”. Bo jak się zdaje bankierzy wyjątkowo chętnie z niej korzystają. Np. w przypadku kredytów denominowanych Prawo bankowe nakazuje “określić” kwotę kredytu (art. 69 par. 2.2), by dopiero “wyznaczyć” kwotę kredytu (par. 2.4a). Świadczy to bez wątpienia o intencjonalnej „złotowości” tzw. kredytu denominowanego.

Przykład z życia. Umowy.

Czy bankom taki numer na rozmydlenie znaczeń, niedopowiedzenia i „dysonans poznawczy” się udaje? Ależ oczywiście. Sędziowie, jak każdy, w przypadku niedoboru informacji posługują się stereotypem. Przykładem jest orzeczenie: sygn. akt III C 275/15 , dotyczące umowy, w której bank zastosował dwa tricki. I na oba Sędzia dał się złapać (fakt, że chyba bardzo się nie bronił).

Pierwszy numer już Czytelnik bez trudu rozszyfruje – to brak wyraźnie określonej waluty kredytu: “§1.1 Bank udziela, zgodnie z warunkami niniejszej umowy, długoterminowego kredytu hipotecznego w wysokości 500.281,46 CHF jednak nie więcej niż 1.211.631,66 zł”. Proszę zauważyć, że bank określił tylko kwotę, a nie walutę zobowiązania. Walutą w domyśle jest PLN – jak w każdym kredycie waloryzowanym.

Drugi numer był możliwy dzięki pierwszemu – a polegał na dwuznaczności zapisu. W §3.1.c czytamy “W przypadku gdy kwota określona w wyżej wymienionym akcie notarialnym wyrażona jest w innej walucie niż waluta kredytu, Bank dokona przewalutowania kredytu zgodnie z obowiązującymi zasadami w banku.” Znaczy to tyle, że ogólnie bank udzielił domyślnie kredytu złotowego waloryzowanego kursem CHF, ale jeśli w akcie notarialnym wystąpiłyby franki, to bank zamieni ten kredyt na dewizowy, więc wypłaci franki (waluta = CHF). W akcie notarialnym, jak łatwo się domyślić, wystąpiły oczywiście złotówki. Ale Sędzia, zwiedziony błędnie ustaloną walutą kredytu, odczytał zapis tego paragrafu zupełnie opacznie – że „umowa przewiduje wprost wypłatę kwoty kredytu we frankach” (tak jakby bank miał płacić workami żyta!), i że „przewalutowanie wypłacanej kwoty zastrzeżono w niej jedynie na wypadek, gdyby kwota ceny zakupu nieruchomości była wyrażona w innej walucie.”

Dalej Sędzia fantazjował już tylko bardziej, nawet bez pomocy trików bankowych. Nie zauważył między innymi, że w kredytach walutowych z definicji nie ma spreadu, a kredyty waloryzowane są podwójnie waloryzowane (i kursem waluty i zmiennym oprocentowaniem). Powołując się na wyrok TSUE C312/14 nie wspomniał, że kredyt węgierski był kredytem konsumpcyjnym, a nie hipotecznym (inne dyrektywy unijne), że madziarski kodeks cywilny dopuszcza wyrażanie zobowiązań w walucie obcej, a polski nie (zasada walutowości), że zgodnie z węgierskim prawem kredyty denominowane to u nich walutowe (w Polsce to złotowe), że na Węgrzech uznano spready w przepływach fikcyjnych za nielegalne, itd. Ale nie o błędach Sędziego miałem pisać …

Co warto jeszcze podkreślić – niektórzy są tak odporni na zjawisko dysonansu poznawczego, że w ogóle go nie zauważają. A banki właśnie na to liczą! Żywym przykładem jest ów nasz nieszczęsny Sędzia, który poprawnie zauważa: „Tak samo zatem jak obowiązek zapłaty czynszu dzierżawnego w wysokości równowartości 30 kwintali jęczmienia nie jest kontraktem terminowym na jęczmień, tak i obowiązek zapłaty raty kredytu w kwocie stanowiącej równowartość 300 CHF nie jest kontraktem terminowym na franka (…).” Natomiast zupełnie nie dochodzi do oczywistej konkluzji, że obowiązek zapłaty czynszu dzierżawnego w wysokości równowartości 30 kwintali jęczmienia nie stanowi, że walutą kontraktu jest jęczmień, tak samo jak obowiązek zapłaty raty kredytu w kwocie stanowiącej równowartość 300 CHF nie stanowi, że walutą kredytu jest frank.

Czy ten bank, który tak cwanie spisał umowę, że Sąd się nie połapał jest jednym? Oczywiście nie!

Przykład z życia. Regulaminy.

Kolejne przykłady znajdziemy w licznych regulaminach banków. Niektóre z bardziej twórczych wersji brzmią mniej-więcej tak:

  • §34.4. Kredyty udzielane w złotych są wypłacane i spłacane w złotych.
  • §37.1. Kredyty w walutach wymienialnych wypłacane są w złotych, przy zastosowaniu kursu kupna …
  • §37.1. Kredyty w walutach wymienialnych podlegają spłacie w złotych, przy zastosowaniu kursu sprzedaży …

A na czym tu polega manipulacja? Ano na tym, że kredyty w złotych są udzielone (podmiot ma dopełnienie), a kredyty w walutach – po prostu są. I choć bankowi ewidentnie chodzi o kredyty, których wysokość jest określona (a nie wyrażona) w walutach obcych, (a więc, że te kredyty też są złotowymi), to wolał nie pisać nic. Bo przecież kredytobiorca, na zasadzie stereotypu, sam sobie dośpiewa brakujące informacje.

Epilog

Uważny czytelnik spyta na pewno: „No dobra, ale są jeszcze kredyty denominowane, w których zarówno kwota jak i waluta kredytu zostały podane bezpośrednio w umowie. A mimo to są ze spreadem. Jak je traktować?”
– Ale z tym dysonansem poznawczym pozostawię już kredytobiorcę na razie bez odpowiedzi 😉

—————
Prezentowany artykuł jest wyłącznie subiektywną opinią autora, zgodnie z jego wiedzą aktualną na dzień publikacji.