Pozew przeciwko skarbowi Państwa za zaniechania urzędów w związku z toksycznymi kredytami pseudowalutowymi

Kontekst, mechanizm i konsekwencje udzielania kredytów denominowanych w CHF w Polsce

Kredyty waloryzowane walutą obcą

Kontekst, mechanizm i konsekwencje udzielania kredytów
mieszkaniowych denominowanych we frankach w Polsce
Adam Kaczyński 2016/05/25

Celem napisania niniejszego artykułu było przedstawienie mechanizmu udzielania kredytów denominowanych we frankach szwajcarskich (CHF) w świetle współczesnej teorii kreacji pieniądza bankowego. Kredyty te zostały zidentyfikowane jako syntetyczne instrumenty finansowe składające się z kredytu w złotych i związanych z nim komponentów walutowych. Większość kredytów denominowanych we frankach została stworzona przy wykorzystaniu instrumentów pochodnych (swapów CIRS) i transakcji sprzedaży walut. Autor starał się również przedstawić konsekwencje społeczne dramatycznego wzrostu zadłużenia znaczącej grupy polskich rodzin będące skutkiem aprecjacji franka względem złotego. Problemy polskiego społeczeństwa zostały pokazane w kontekście globalnych procesów finansyzacji do których doprowadziło przyjęcie założeń neoliberalizmu. Zdaniem autora jest to ślepa uliczka rozwoju gospodarek i społeczeństw krajów zachodnich. Autor stawia tezę, że nie było żadnego makroekonomicznego uzasadnienia dla zaangażowania obcego kapitału finansowego w finansowaniu budownictwa mieszkaniowego w Polsce i że błędna polityka makroekonomiczna wynika z analizowania procesów ekonomicznych przy użyciu teorii funduszów pożyczkowych która nie nadaje się do opisu współczesnego systemu finansowego. Teoria ta stanowi podstawę modeli makroekonomicznych na których opiera się ekonomia głównego nurtu. Bez zmiany sposobu myślenia o gospodarce nie ma szansy na wyjście z kryzysu społecznego.

Wprowadzenie

W latach 2004-2009 ponad 500 tysięcy polskich rodzin zaciągnęło kredyty mieszkaniowe z kapitałem denominowanym we frankach szwajcarskich (CHF) i oprocentowaniu powiązanym ze stawką LIBOR ale uruchomionych w złotych. Złoty umacniał się względem franka i ceny nieruchomości szybko rosły. Te procesy uległy zatrzymaniu i odwróceniu kiedy wybuchł kryzys finansowy lat 2007-2008 (GFC). Kurs franka wzrósł (aż 100% względem najniższego notowania) i ceny mieszkań które dramatycznie wzrosły w okresie 2004 i 2008 znacznie spadły. To spowodowało, że wiele rodzin wpadło w pułapkę negatywnego kapitału własnego (LtV większe niż 100%).

Niektórych doprowadziło to do bankructwa (kredyty mieszkaniowe są w Polsce zabezpieczone całym majątkiem i strumieniem dochodów kredytobiorcy – są „full recourse”). „Banki (wliczając PKO, BZ WBK, mBank, Millennium, i BPH Getin) posiadają aktywa we frankach warte około 144 mld złotych albo 8 procent PKB Polski.” [1] W odróżnieniu od USA, Irlandii, Hiszpanii itd. gdzie pękająca bańka na rynku mieszkaniowym pozostawiła po sobie gospodarkę w stanie depresji, scenariusz rozwoju wydarzeń w Polsce był odmienny. Przyczyniło się do tego osłabienie lokalnej waluty oraz nie wprowadzenie programu oszczędnościowego redukującego wydatki skarbu państwa
(brak „austerity”) – co stało się w Grecji, Irlandii i Hiszpanii. Polska pozostała na papierze „zieloną wyspą”, poziom PKB nie załamał się ale znacząca liczba rodzin z aspirującej klasy średniej wpadła w pułapkę wirtualnej pańszczyzny, feudalnej niewoli za długi. Kredytobiorcy stracili znaczną część wolności osobistej bo nie mogą decydować gdzie mogą mieszkać i co robić. Są oni w rzeczywistości niezdolni do strząśnięcia z siebie jarzma długu, skazani na wieczne spłacanie odsetek i „przypisani do ziemi” (domu, mieszkania). (Należy stwierdzić, że niedawne zmiany w procedurze upadłości konsumenckiej wprowadzają swego rodzaju „zawór bezpieczeństwa”, chociaż
liczba wniosków na milion mieszkańców jest nadal ponad 10 razy niższa niż np. w Wielkiej Brytanii pomimo ponad dwukrotnie wyższego odsetka rodzin, których dług przewyższa wartość aktywów).

Ten rozwój wydarzeń był pozornie „lepszy” z punktu widzenia makroekonomicznego ale podobnie degradujący z punktu widzenia interesu jednostek uwikłanych w te procesy i społeczeństwa jako całości. Negatywne procesy socjoekonomiczne i demograficzne konsekwencje rozmyślnie podniesionego poziomu bezrobocia (polityka dezinflacji) prowadzące do masowej emigracji zarobkowej oraz nieuchronne starzenie się społeczeństwa być może nieodwracalnie zepchnęły już Polskę w przepaść demograficzną – samo-podtrzymujący się spadek liczby ludności w wieku rozrodczym i czynnej zawodowo.

Celem napisania niniejszego artykułu było zebranie publicznie dostępnych informacji na temat kredytów denominowanych we frankach szwajcarskich, waloryzowanych kursem lub indeksowanych do kursu franka oraz podjęcie próby wyjaśnienia mechanizmu ich finansowania.

Stawiam tezę, że miał miejsce w Polsce kolosalny przekręt, szwindel którego istotą było systemowe przerzucenie ryzyka na klientów przez banki oferujące im niebezpieczne produkty. Po raz kolejny w historii Polski jednostki stały się ofiarą „systemu”. Stało się to
ponieważ dbając o zwiększenie zysków, indywidualne banki maksymalizowały swój udział na rynku kredytów mieszkaniowych i dbały o wzrost tego rynku jako całości. Ten przekręt nie naruszył zasad księgowości i był absolutnie zgodny z zasadami zarządzania ryzykiem przez banki.

Prawnicy, lobbyści, neoliberalni politycy, ekonomiści i „niezależni” dziennikarze wynajęci przez banki argumentują, że to co się zdarzyło nie było żadnym oszustwem i że banki przedstawiały klientom do podpisu całkowicie legalne w sensie prawnym umowy. Klienci byli w pełni świadomi ryzyka i sami domagali się od banków możliwości uczestniczenia w grze hazardowej którą było pożyczanie obcej waluty (zwykle CHF) na zakup mieszkania w Polsce. Ale jeśli w roku 2008 bank uruchomił kredyt w wysokości 250 tys. złotych i 8 lat później domaga się spłaty 400 tys. zł podczas gdy inflacja była niska, klient spłacał odsetki oraz raty kapitałowe i bank naliczał jeszcze dodatkowe opłaty (tzw. spready), jedyny termin który adekwatnie opisuje przedstawione zjawisko to lichwa. Moralność Judeo-chrześcijańska jednoznacznie potępia moralnie czerpanie zysków z lichwy. Laiccy zwolennicy postępu i sprawiedliwości społecznej również uważają, że czerpanie zysków z lichwy nie powinno mieć miejsca we współczesnych rozwiniętych zachodnich społeczeństwach.

Państwo polskie powinno zaprzestać pomocy w egzekwowaniu niesprawiedliwych roszczeń banków albo co by było jeszcze lepsze, wystąpić w roli arbitra i zaproponować sprawiedliwe rozwiązanie problemu biorące pod uwagę interesy zarówno kredytobiorców jak i właścicieli banków. Wynika to z oczywistego stwierdzenia, że reguły prawa cywilnego (i meta-reguły dotyczące ich stanowienia) również te dotyczące prawa własności nie są tworem absolutnym nadanym i objawionym ludzkości przez Stwórcę ale są wytworem społecznym i powinny służyć interesowi całego społeczeństwa prowadząc do sprawiedliwego kompromisu między zaspokojeniem interesów poszczególnych jednostek i grup społecznych. Stawianie legalizmu prawnego absolutyzującego prawo własności ponad prawem moralnym („nie będziesz krzywdził bliźniego swego”) jest próbą cofnięcia naszej cywilizacji do czasów starożytności kiedy moralnym i legalnym było traktowanie niewolników jako mówiących narzędzi i przedmiotu który można było kupić i sprzedać.

Banki próbują twierdzić, że były one wyłącznie „pośrednikami” pomiędzy ludźmi żyjącymi za granicą którzy gromadzili oszczędności we frankach i powierzyli je swoim instytucjom finansowym oraz kredytobiorcami w Polsce którzy pożyczyli te franki, zobowiązując się je oddać właścicielom z odsetkami. Po pierwsze banki nie występują jako pośrednicy pomiędzy tymi którzy oszczędzają i pożyczają, to banki są stroną która pożycza pieniądze, kreując świeżą siłę nabywczą. Zostało to pokazane w artykule napisanym przez Bank of England cytowanym poniżej.

Po drugie pożyczkobiorcy otrzymali polskie złote nie franki szwajcarskie. To waluta krajowa została przelana na konta deweloperów albo przekazana osobom samodzielnie budującym domy. Nawet jeśli fundusze (depozyty) należące do Szwajcarów (albo co jest bardziej prawdopodobne, tzw. Eurofranki, depozyty wykreowane poza Szwajcarskim systemem bankowym ale denominowane we frankach) były użyte podczas kreowania kredytów mieszkaniowych, nigdy nie dotarły one do rąk pożyczkobiorców. To bank jest stroną w transakcjach walutowych.
Do katalogu niebezpiecznych albo zwyczajnie oszukanych produktów oferowanych przez banki należy również zaliczyć handel „zerokosztowymi” zabezpieczeniami który doprowadził do ruiny wiele przedsiębiorstw po wybuchu kryzysu w 2008 roku oraz niedawne tzw. „polisolokaty”. W pierwszym przypadku chodziło o firmy- eksporterów które wystawiały opcje „call PLN/ put EUR” (nazywane w skrócie „call PLN”) w celu finansowania zabezpieczenia przed aprecjacją złotego przy pomocy nabycia opcji „put PLN/ call EUR”.

Niestety nikt nie „wytłumaczył” przedsiębiorcom, że strata w przypadku sprzedaży opcji „call PLN/ put EUR” jest teoretycznie nieograniczona i określona wyłącznie przez iloraz różnic kursowych jeśli PLN ulegnie deprecjacji, co się stało w 2008 roku.

Banki występują oczywiście jako agenci reprezentujący interesy właścicieli międzynarodowego kapitału. Można określić tą grupę ludzi jako klasę rentierów. Od momentu deregulacji systemu finansowego na Zachodzie pod koniec lat 1970-tych instytucje finansowe umocniły się w roli narzędzia redystrybucji dochodów w społeczeństwie, zastępując w dużym stopniu klasyczny mechanizm zawłaszczania wartości dodanej w procesie produkcji. Ale instytucje finansowe robią dużo więcej, niż tylko przekazywanie strumienia odsetków albo wypłacanie dywidendy z zysków.

Tym, którzy mają kapitał, umożliwiają one lewarowaną spekulację na giełdzie oraz na rynku nieruchomości. Spora część zysków najbogatszej grupy społeczeństwa (określanej mianem 1% albo 0,1%) to zyski kapitałowe. Służył temu dramatyczny wzrost rozmiarów rynków instrumentów pochodnych. Głębsza analiza tych problemów wykracza poza ramy niniejszego artykułu.

Instytucje sektora finansowego występują również jako agenci reprezentujący klasę rentierów w życiu społecznym i politycznym poprzez sponsorowanie instytucji naukowych i fundacji, przyczyniając się do wytwarzania teorii ekonomicznych służących dalszemu utwierdzaniu aktualnie panującego porządku socjoekonomicznego.

Banki w mniej lub bardziej otwarty sposób wpływają na media i przeprowadzają skuteczny lobbying instytucji politycznych. Nie powinniśmy zapominać, że nie chodzi tutaj o interes abstrakcyjnych struktur, nie chodzi nawet o interes drobnych ciułaczy którzy powierzyli bankom swoje oszczędności. Nie wolno ulec pokusie obwiniania pracowników sektora finansowego winą za to, że sumiennie wykonują oni swoje obowiązki. Za strukturami systemu kryją się indywidualne osoby ludzkie, niewiarygodnie bogaci rentierzy i członkowie klasy managerów. Na klasie managerów kończy się bowiem „skapywanie bogactwa” pochodzącego od najbogatszych. To bogactwo stanowi oczywiście produkt akumulacji i redystrybucji dochodów wytwarzanych przez całe społeczeństwo.

Banki oraz ich tuby propagandowe w oficjalnych instytucjach i mediach przedstawiają daleko idące stwierdzenia na temat tragicznych konsekwencji częściowego anulowania zobowiązań dłużnych dla całego systemu gospodarczego Polski. Niniejszy artykuł nie zajmuje się zbijaniem tych argumentów jako że sytuacja polityczna w Polsce jest płynna i kontrargumenty mogły by się okazać nieaktualne.

Autor dziękuje Panu Stanisławowi Adamczykowi i Panu ………………………  za niezwykle cenne uwagi do wcześniejszych wersji tekstu. Za wszystkie błędy w artykule wyłączną odpowiedzialność ponosi autor.

Poniżej przedstawionych jest kilka wykresów pokazujących zmiany w czasie istotnych parametrów finansowych i ekonomicznych. […]

Wykresy i pozostała treść artykułu są dostępne tu:

“Kontekst, mechanizm i konsekwencje udzielania kredytów mieszkaniowych denominowanych we frankach w Polsce” artykuł – Adama Kaczyńskiego.