Pozew przeciwko skarbowi Państwa za zaniechania urzędów w związku z toksycznymi kredytami pseudowalutowymi

Jestem zdruzgotana, wkurzona i zdeterminowana do pomocy Agnieszce

Jak większość z Was wie, dziś była licytacja mieszkania, w którym mieszka Agnieszka Bińka. Agnieszka walczy z Deutsche od 2013, była jedną z pierwszych, która miała odwagę powiedzieć dość.

Wiele już zostało napisane pod postem Agi, ale ja chciałabym coś więcej.

Jestem zdruzgotana, wkurzona i zdeterminowana do pomocy Agnieszce, żeby ona i jej rodzina wygrała i odzyskała spokój.

Pomimo wniosków, które złożyła Agnieszka, sędzia nie zdecydowała się na odroczenie.

Licytacja dokonała się na podstawie operatu z 2017 (ważność takiego dokumentu, to 12 miesięcy).
Kwestia nieważnego operatu została podniesiona na sprawie, jednak bez efektu.

Wszystkie złożone wnioski zostaną rozpatrzone na posiedzeniu niejawnym, a na 12 września sędzia wyznaczyła termin przybicia zakupu przez licytanta.

Sędzia nie próbowała nawet wykazać się minimum empatii i powagi sytuacji, argumenty, że nie ma jeszcze prawomocnego wyroku w pozostałych sprawach, w których zaskarżony został BTE i chociażby z tego powodu licytacja nie powinna się odbyć. Nic nie miało znaczenia, liczyło się tylko to, żeby w końcu licytacja się odbyła.

Bezprawie, jakie dziś się dokonało, pokazuje bezwzględność systemu, w którym człowiek zupełnie się nie liczy. Jak można licytować mieszkanie, nie mając prawomocnego wyroku? Jak można pomijać tak ważną kwestię?

Jak można powagą Sądu, bez refleksji, pozwolić na licytacje mieszkania za 236 tys. zł, jak można nie zastanowić się, czy roszczenie banku 1 mln 600 tys. zł jest realne, przecież bank wypłacił 470 tys. zł, a cena wywoławcza mieszkania to zaledwie 220 tys.?

W takich sprawach rola Sądu ogranicza się do roli notariusza, bo licytację przeprowadzał komornik siedząc razem z Panią sędzia przy stole sędziowskim.

Najgorsze jest też to, że media tak łatwo gotowe są zmieszać z błotem ludzi, a w sytuacji, gdzie powinni być i patrzeć komorników i Sądowi na ręce, nie ma ich.

Program “Interwencja” w Polsacie nie miał problemu z opublikowaniem szczegółów z mojego prywatnego życia, ale już dziś gdzie powinni być, zabrakło ich.

Ja i wielu wojowników, przyjaciół Agnieszki, którzy dziś byli z nią i jej rodziną, nie spoczniemy, nie pozwolimy na to, aby bezprawie dokonało się.

W tym miejscu w imieniu swoim, Agnieszki i jej rodziny, dziękuję Wam za obecność, wsparcie i dobre słowo.

Walka trwa, proszę Was o to, żebyście byli z Agą i wspierali.

Barbara Husiew