Pozew przeciwko skarbowi Państwa za zaniechania urzędów wobec konsumentów w związku z toksycznymi kredytami pseudowalutowymi

Stratedzy czy pionki? Czyli o taktyce Rządu Polski w ochronie obywateli

Państwo polskie wydaje się prowadzić niezwykle trudną rozgrywkę z przedstawicielami sektora bankowego, którzy dekadę temu utracili kontakt z rzeczywistością Państwa prawa. Pomimo podejmowanych prób, żaden prawnik nie może się skutecznie przeciwstawić oczywistemu łamaniu prawa, szczególnie w zakresie ochrony konsumenta. Tutaj, niestety na nic się zdadzą intelektualne sztuczki. Prawo wspólnotowe w tym zakresie jest proste i czytelne. Wyroki Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej mają moc tzw. prejudykatu i nie podlegają zaskarżeniu, co skutecznie neutralizuje wygłupy nawet najtęższych prawniczych głów. Z drugiej jednak strony, sytuacja jest niezwykle delikatna i musi prowadzić do wypracowania rozwiązania sprawiedliwego, oraz wolnego od dyskryminacji którejkolwiek ze stron. Niniejszy tekst jest próbą analizy tego sporu. 3400 słów. 


Taktyka

Po blisko dwóch latach od rozpoczęcia negocjacji Rządu Polski z reprezentantami sektora bankowego, przedstawiciel strony rządowej – przewodniczący sejmowej komisji finansów Poseł Jacek Sasin, zadeklarował publicznie zmianę taktyki [1]. Rząd Polski wydaje się być zaskoczonym brakiem podjęcia jakichkolwiek negocjacji przez sektor bankowy, oraz jego agresywnym powoływaniem się na międzynarodowe traktaty o wzajemnej ochronie inwestycji. Po pierwszych miesiącach oczekiwania, strona bankowa pokazała swoją arogancję, pewność swojej siły i pogardę dla prawa krajowego oraz międzynarodowego. W tej iście szachowej rozgrywce czekamy teraz na kolejny ruch strony rządowej, która prowadzi tą perfekcyjną grę.

 

Inwestycje międzynarodowe

Naturalny proces rynków lokalnych jak i ekspansji przedsiębiorczości składa się z przepływu kapitałów i inwestycji. Każde państwo zabiega o inwestycje pochodzące z zagranicy. Każde odpowiednio duże przedsiębiorstwo zabiega o możliwość inwestycji w innych krajach. Należy jednak zauważyć, że zagraniczny inwestor, w zależności od stopnia rozwoju kraju inwestycji jest na pozycji nadrzędnej lub też podporządkowanej. Kraje o niskim poziomie rozwoju są de facto na straconej pozycji w starciu z korporacjami. Ich sytem prawny oraz elity nie są przygotowane na starcie z ekspansywnym i typowo agresywnym przedsiębiorstwem. Z drugiej jednak strony, przedsiębiorstwo inwestujące w kraju średnio lub też wysoko rozwiniętym jest na dużo słabszej pozycji względem obywateli obcego mu kraju. Dzieje się tak, ponieważ obywatele prowadzący przedsiębiorstwa są chronieni nie tylko przez przepisy prawa krajowego ale także przez Konstytucję. Rozwiązaniem tej zaskakującej dysproporcji są traktaty międzynarodowe, zawierane pomiędzy państwami transferującymi inwestycje. Celem traktatów jest nadanie inwestorom zagranicznym, praw i obowiązków, zrównujących ich w jak największej mierze z konkurentami krajowymi. Traktaty nadają zagranicznym inwestorom pewności, że ich podstawowe prawa zostaną uszanowane. 

 

Mądry i racjonalny ustawodawca stara się wabić kapitał z krajów zagranicznych wraz z którym podążają także ludzie, wiedza oraz cały zestaw zachowań gospodarczo-społecznych, pozwalając nie tylko zyskać kapitał, czyli środki produkcji ale także stymulując rozwój społeczeństwa. Starając się stworzyć atrakcyjne otoczenie dla przedstawicieli krajów bardziej rozwiniętych, ustawodawca tworzy nie tylko przejrzyste i czytelne przepisy prawa ale także gwarantuje równe i sprawiedliwe traktowanie zagranicznych inwestorów, oraz powstrzymanie się od dyskryminacji ich posunięć gospodarczych w jakikolwiek sposób. Traktaty międzynarodowe gwarantują także powstrzymanie się państw od wywłaszczenia, a w sytuacji wyższej konieczności zapłaty stosownego odszkodowania. 

 

Z drugiej strony otwarcie rynku dla inwestorów zagranicznych nakłada na nich obowiązek przestrzegania norm lokalnych. W przypadku nieprzestrzegania traktatów, strony zobowiązują się do podjęcia drogi dyplomatycznej, a w przypadku braku porozumienia, zgadzają się na międzynarodowy arbitraż. W ramach tej procedury rozstrzygania sporów, niezależna grupa arbitrów, rozważa racje stron biorąc pod uwagę prawo lokalne oraz zawarte traktaty o ochronie inwestycji. 

       Treść zwartych przez Polskę traktatów, nie zawiera jednak gwarancji dla zagranicznego inwestora na bycie ponad prawem krajowym. Traktaty stawiają go na równi z innymi uczestnikami życia gospodarczego, czasem nadając mu specjalne uprawnienia w sferze podatkowej. Żaden traktat nie może jednak nadać prawa gwałcenia norm krajowych czy też międzynarodowych. Co więcej, inwestor wykazujący się dobrą wolą nie powinien zanadto wykorzystywać zacofania legislacyjnego kraju docelowego, starając się inwestować na partnerskiej zasadzie. Zharmonizowana i wzajemnie korzystna współpraca, może także prowadzić do rozwoju systemu prawnego, co pozwoli na stabilizację przyszłych stosunków gospodarczych, gwarantując długofalowe prowadzenie przedsiębiorstwa oraz oczywiście stabilny zysk.

 

Finansowanie mieszkalnictwa w Polsce

Banki zagraniczne operujące w Polsce, doprowadziły do niespotykanej w skali światowej skali emisji umów kredytowych odnoszonych do kursu waluty obcej. Stało się to w ramach akcji kredytowej zainicjowanej przez partię rządzącą, która upatrywała w tym kroku, jedyną możliwość dla rozwoju budownictwa mieszkaniowego, a także docelowego rozwoju gospodarki w sferze usług, poprzez przetransferowanie wielkich mas ludzkich z obszarów wiejskich do miast. Cele polityczne określone przez wizjonerów wraz z naszkicowaną formą finansowania z pomocą kapitału zagranicznego, były niezwykle ryzykowne, co rozumieli specjaliści. 


Ciekawe jest zachowanie sektora bankowego, który w 2005 roku z jednej strony gremialnie opowiada się za zakazem udzielania kredytów walutowych. Z drugiej jednak strony, mniejsze banki upatrują w tym możliwości przejęcia znacznej części rynku. Z ankiety przeprowadzonej przez Związek Banków Polskich (ZBP) w trakcie spotkania zespołu roboczego 15 listopada 2005 roku, część banków: Santander, BGŻ, BOŚ, oraz Millenium wykazały otwarte zainteresowanie kredytami walutowymi. Pozostałe banki w mniejszym bądź większym stopniu wyraziły swój sprzeciw. Jest kwestią otwartą na ile ten sprzeciw wynikał z uczciwości, a na ile z rozgrywki taktycznej. Sytuację podejmowania decyzji przedstawił ZBP w publikacji z marca 2015 r. “Biała księga kredytów frankowych w Polsce
[15]. Należy dodać, że zrobił to w sposób obiektywny.


Ryzyko systemowe związane z tzw. dolaryzacją długu rozumieli także specjaliści zajmujący się nadzorem nad sektorem bankowym. Wiedzieli oni, że oderwanie długu od waluty krajowej jest krokiem niezwykle ryzykownym, ponieważ od lat 70. charakter rynku walut jest czysto spekulacyjny. To co było możliwe i praktyczne przed II wojna światową, będąc jednocześnie podstawą polskiej myśli waloryzacyjnej w doktrynie prawa, stało się niemożliwym po oderwaniu walut światowych od pokrycia w złocie. Reagując na nieuniknioną falę spekulacji na rynku konsumenckim, regulator w ramach okiełznania apetytów i nadmiernej skłonności świata polityki do ryzyka na cudzy rachunek, wydaje rekomendację dla sektora bankowego, w której wyraża dosyć rygorystyczne warunki związane z kontrolą ryzyka oraz zwiększonymi wymogami informacyjnymi względem klientów. Rekomendacja S [17] staje się efektywnie obowiązującym zestawem dobrych praktyk z dniem 1 lipca 2006 r. t.j. w momencie nasilonej już akcji kredytowej.

 

Świat polityki równie agresywnie, co bezmyślnie reaguje na ten krok, doprowadzając finalnie do likwidacji nadzoru bankowego, pod pretekstem przeniesienia tej funkcji do Urzędu Komisji Nadzoru Finansowego, integrującego nadzór nad różnymi sektorami świata finansów i ubezpieczeń. Nowo utworzony urząd przejął zadania regulatora sektora bankowego 1 stycznia 2008 r. t.j. u szczytu akcji kredytowej. Nowy, słaby urząd nie mógł nijak powstrzymać sektora bankowego, przed jego arcy agresywnym działaniem nastawionym tylko i wyłącznie na swój zysk z jednoczesnym przerzuceniem całego ryzyka kontraktowego na klientów. 

 

       Do agitowania na rzecz kredytów odnoszonych do walut obcych włączyły się także media. Do najbardziej znanej akcji zaliczana jest aktywność propagandowa serwisu money.pl który przeprowadził w połowie 2006 r. akcję walki o możliwość zawierania umów walutowych. Na ile była to akcja spontaniczna, a na ile planowana operacja marketingowa pozostaje kwestią otwartą. Ważne jest aby pamiętać, że po kilku miesiącach od tego wydarzenia, serwis ten przechodzi pod kontrolę właściciela niemieckiego [18]. Do procesu włączył się także Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta (UOKiK), który otwarcie wyrażał opinię o braku możliwości ograniczenia kredytów walutowych z uwagi na ochronę konkurencji. Podobną opinię wyraził także organ nadzorczy – Komisja Nadzoru Bankowego, wyrażająca opinię, że nie ma możliwości wydania zakazu udzielania kredytów walutowych [16], o ile zostaną one udzielane zgodnie z przepisami Prawa bankowego, oraz Prawa dewizowego. Sytuacja była więc bardzo złożona. 

 

Próba zrozumienia kryzysu

Aby opanować i zrozumieć tak skomplikowaną sytuację należy zastosować metodę tzw. brzytwy Ockhama, doprowadzając skomplikowany system do możliwie prostego modelu. Całość kryzysu kredytowego z lat 2005-2008 należy ogołocić z bezmiaru nieuczciwości w kontaktach z klientami, agresywnej sprzedaży, manipulacji w zdobywaniu pasywów przez banki, nagonki medialnej, itp. Postępując tak, odrzucić należy rzeczy niezmiernie ważne, ale nie kluczowe z perspektywy weryfikacji przestrzegania prawa. 


W dyskusji prowadzonej z perspektywy przepisów prawa krajowego, oraz traktatów międzynarodowych, należy zwrócić uwagę na następujące spostrzeżenia: 

Po pierwsze. Należy uwypuklić przedziwną wręcz sytuację, w której banki, będące profesjonalnymi i zaufanym elementem sytemu finansowego Państwa polskiego, podlegając pod jednoznaczny przepis art.69 Prawa bankowego, stosują kilka różnych wzorców umowy, zbudowanych na bazie zupełnie różnych interpretacji prawa krajowego. Dla porządku przypomnę, że są to umowy typu denominowanego, indeksowanego, oraz waloryzowanego. Wymieniając te rodzaje umów, nie mogę nie wspomnieć o nierozłącznym problemie tzw. spread’u, który wydaje się być głównym elementem zrozumiałym dla świata polityki. Sprawa jest jednak o wiele bardziej skomplikowana, lub też (patrząc z innej perspektywy) znacznie prostsza. Tak czy inaczej różnorodność kontraktowa pokazuje zamierzone operowanie sektora bankowego na pograniczu prawa. Po latach wiemy, że prawnicy sektora bankowego wkroczyli na obszar poza granicami wyznaczonymi przez ustawy, operując w przestrzeni bezprawia.

 

Po drugie Z dokumentacji ZBP wynika, że sektor pokładał niezwykle dużą wiarę w nowelizację Prawa dewizowego z 2002 roku, nadającą bankom możliwość zawierania kontraktów doprowadzających do obrotu dewizowego, nawet jeżeli druga strona umowy nie posiada wymaganego wcześniej zezwolenia. Ustawodawca w ten sposób okazał najwyższe zaufanie sektorowi bankowemu, będącego komercyjnym elementem państwowego systemu finansowego. Niestety sektor bankowy zaufanie to zawiódł. Banki oferując tzw. umowy denominowane w walucie obcej, nie doprowadzając do rzeczywistego obrotu dewizowego, banki złamały prawo. Przez ten szczególny wybieg, umowy nie weszły w zakres Prawa dewizowego, co skutkuje złamaniem zasady walutowości, czyli bezwzględnie obowiązującej przed 2009 rokiem konieczności wyrażania zobowiązań pieniężnych w pieniądzu polskim. 

 

Po trzecie. Część banków, zdając sobie sprawę z ograniczeń Prawa dewizowego, lub też nie posiadając stabilnego finansowania w walucie obcej, sięgnęła po mechanizm znany z praktyki bankowej, a polegający na połączeniu długu z wartością waluty obcej. Ta wypracowana przez sektor bankowy praktyka spekulacyjna miała na celu de facto obejście zasady walutowości. Podkreślenia wymaga kwestia pogwałcenia przez banki znaczenia ogólnie znanych określeń pochodzących z języka potocznego oraz specjalistycznego oraz przedefiniowanie ich sensu według swojego zapotrzebowania. Naginając prawo do swych potrzeb, przedstawiciele sektora bankowego, pod ogólnie przyjętymi nazwami indeksacji oraz waloryzacji, umieścili swoje własne konstrukcje prawne, sprzeniewierzające się znaczeniu tych słów [22]. Czy można to zachowanie sektora bankowego nazwać uczciwością? Moim zdaniem nie. Postępowanie takie należy nazwać wprost złamaniem prawa, które jasno określa zasady nominalizmu oraz daje narzędzia dążące do utrzymania wartości zobowiązań pieniężnych. Nie dopuszcza jednak kontraktów spekulacyjnych.

 

Po czwarte.  Umowy oferowane przez sektor bankowy zawierają znaczną ilośc tzw. klauzul niedozwolonych, co w świetle polskiego oraz wspólnotowego prawa ochrony konsumenta jest czynem zabronionym z sankcją bezwzględnego usunięcia tych zapisów z umowy. 

 

       Należy przyznać, że przepisy ochrony konsumenta wyrażone przez ustawodawcę unijnego w dyrektywie Rady 93/13/Ewg z 1993 r. zostały zaimplementowane w prawie polskim dopiero w 2000 r. będąc znaczną modyfikacją dotychczasowych przepisów z tego zakresu. Polscy przedsiębiorcy mogą zasłaniać się brakiem zrozumienia znowelizowanego prawa, aczkolwiek byłaby to argumentacja nietrafiona, znając dorobek intelektualny E.Łętowskiej (1973), E.Rutkowskiej (2002), czy M.Bednarek (2006). Argumentu takiego nie mogą w żadnej mierze podnieść przedstawiciele inwestorów zagranicznych, którzy z oczywistych względów doskonale znali treść artykułów wchodzących w skład dyrektywy 93/13/Ewg. Postępowanie takie należy nazwać wprost złamaniem prawa wspólnotowego, które jasno definiuje zasady kontraktowe na styku przedsiębiorcy i masowego klienta. 

 

Po piąte. Organy Państwa Polskiego, zgodnie z obowiązującym prawem, wyraziły brak możliwości ograniczenia akcji kredytowej [16]. Należy zaznaczyć, że nie było to do końca szczere, ponieważ Komisja Nadzoru Bankowego (KNB) posiadała uprawnienia do np. zwiększenia wymogów kapitałowych. 

       Nieszczęściem należy nazwać to, że nadzór bankowy, skoncentrowany na celach kontroli makro ostrożnościowej, generalnie aprobował tego typu operacje, nakładając na banki jedynie konieczność skutecznego zbilansowania ksiąg. Nie jest to jednak kluczowe, nadzór wydaje decyzje typu rekomendacyjnego tzw.soft law. Obowiązkiem spółek prawa handlowego było i jest przestrzegania prawa w jego całej rozciągłości. Oczywistym jest, że banki operowały na granicy prawa lub też to prawo łamały na własny rachunek i własne ryzyko. 

 

Po szóste. Rekomendacja S z marca 2006 roku [17], wydana przez KNB, specyfikuje szereg wymogów informacyjnych oraz ostrożnościowych, z których banki wybrały sobie te elementy, które chronią tylko i wyłącznie ich interesy. Przewrotnie, zasłaniając się właśnie Rekomendacją S, banki zdobywały podstępnie oświadczenie klienta o świadomości ryzyka kursowego. Robiąc to, ignorowały jednak pozostałe rekomendacje, nakładające na nie określone wymogi [Rekomendacja 19]. Podawanie całkowitego kosztu kredytu lub tzw. RRSO zostały przez banki w większości zignorowane. Takie wybiórcze stosowanie implementacji należy nazwać złamaniem dobrych obyczajów przynależnych instytucji zaufania publicznego lub wręcz prawa z uwagi łamanie kodeksu najlepszych praktyk, za jaką można uznać Rekomendację nadzorcy.

 

Po siódme.  Analizując obraz sytuacji, szczególnie komunikat KNB mówiący o szansie dla mniejszych banków finansujących się z pożyczek międzybankowych [16], należy dostrzec problem z zakresu uczciwej konkurencji. Okazuje się, że duże banki nie mające problemów z zasobami kapitału i nie chcące podejmować ryzykownej akcji kredytowej opartej na zasobach kapitału zagranicznego, były zmuszone do konkurowania z mniejszymi graczami, dla których była to szansa na wybicie się na rynku. Takim niszowym bankiem by na pewno Millenium oraz Getin, które wyrosły podczas akcji kredytowej na banki średniej wielkości. 

        Banki większe, nie chcąc tracić rynku musiały zdecydować się na wzięcie udziału w tym zabójczym wyścigu o klienta hipotecznego. Stawką było pozyskanie klienta na średnio 30 lat, co jest stawką niebagatelną. Największe, będące z mniejszości, banki nie podjęły wyzwania, będąc pewnym, że zarówno nie muszą podejmować takiego ryzyka, a także wiedząc, że nikt nie może zagrozić ich pozycji, pomimo zdobycia znacznej części rynku.
 

Wygląda na to, że wyścig o klienta stał się iście zabójczą grą. Banki konkurując ze sobą, operowały poza granicą bezpiecznej interpretacji prawa. Nie potrafię powiedzieć jak do tego doszło, ale banki w swoim szaleńczym festiwalu chciwości wbudowały w umowę kredytu bankowego, klauzule kantorowe gwarantujące im pobieranie przez cały okres umowy zysku z handlu walutą bazującego na standardowych tabelach. Abstrahując od oczywistej nieuczciwości pobierania jakiegokolwiek zysku z handlu walutą, w umowach indeksowanych oraz waloryzowanych, które z definicji nie doprowadzały do obrotu dewizowego, należy zauważyć, że jest sprawą niespotykaną aby zawrzeć 30 letnią umowę na handel walutą bez zaoferowania preferencyjnych warunków. Banki typowo pobierają 6% zysku, dobry kantor, dostępny w każdym mieście, podaje cenę z narzutem 2% i podlega to negocjacjom dla większych kwot. Kantory internetowe oferują jeszcze lepsze warunki. Czy można to zachowanie sektora bankowego nazwać uczciwością lub też zgodnością z dobrymi obyczajami? Moim zdaniem nie. 

 

Po ósme. Sytuacja wymknęła się spod kontroli do tego stopnia, że Związek Banków Polskich, pomimo zrzeszania najważniejszych banków operujących w Polsce, nie był w stanie wywrzeć wpływu na swoich członków. Dopuszczenie do wolnej konkurencji w ramach niezwykle nagiętej interpretacji obowiązującego prawa, spowodowało swoisty wyścig szczurów świata finansów, które zaczęły, walcząc o udział w rynku, pożerać własne zasady oraz konkurentów. Czy walka z konkurencją, stosując techniki oparte na łamaniu zasad i prawa można uznać za działanie zgodne z prawem? Moim zdaniem nie.

 

Strategia Państwa Polskiego

Powyższe osiem punktów obnaża działanie przedstawicieli sektora bankowego w walce o krociowe zyski. Powyższe argumenty, a nie niezwykle nieszczęśliwe opowiadanie o “pomocy” powinny być podstawą rządowej narracji w walce z kryzysem kredytowym lat 2005-2008.

       Przedstawiciele organów państwa stosując aktualną narrację “pomocy kredytobiorcom” prowadzą Polskę wprost do trybunałów arbitrażowych. Należy podkreślić z całą stanowczością, że  przedstawiciele sektora bankowego mają rację, oskarżając Polskę o próbę łamania międzynarodowych traktatów. Argumenty strony bankowej można odleźć w pismach skierowanych do Rządu Polski w trakcie procedowania nad jedną z ustaw “pomocowych”; warto ten materiał przeczytać [2].

 

Polska, będąc członkiem społeczności międzynarodowej, podpisała szereg traktatów o ochronie inwestycji. Są to przeważnie standardowe umowy tzw. Bilateral Investment Treaties (BIT), posiadające dosyć naturalne postulaty gwarantujące równe traktowanie podmiotów stron na rynkach lokalnych, ochronie inwestycji, zakazie wywłaszczenia, a także trybie rozwiązywania sporów. Traktaty te są tak proste, zawierając raptem kilkanaście artykułów, że należy uznać aktualne działania rządu za ruchy taktyczne, mające na celu poznanie taktyki przeciwnika. Należy przyznać, że jest to ruch mistrzowski. Rząd Polski postępuje niczym mistrz szachowy, lub też wybitny strateg wojenny. 


Swoim pozornie nierozważnym posunięciem, przynależnym raczej słoniowi w składzie porcelany, przedstawiciele Rządu doprowadzili drugą stronę do okazania swojej taktyki, która okazała się opartą na kłamstwie i szantażu. Odpowiadając na pociski smugowe Rządu Polski, przedstawiciele sześciu banków: Millenium [4], Deutsche Bank [8], GE Capital [5], Raiffeissen Bank [7], Bank BGŻ BNP PARIBAS [9], oraz Commerzbank [6], skierowali do Rządu Polski dosyć agresywne, jednak w swojej treści zgodne z traktatami w sprawie popierania i ochrony inwestycji, pisma informujące o groźbie skierowania ustaw “pomocowych” do arbitrażu międzynarodowego, który Polska niewątpliwie przegra. Część banków rozpoczęła także zgodnie z traktatami procedurą negocjacji GE Capital [5]. 

       Należy tutaj zaznaczyć, że traktaty gwarantują inwestorom równe i sprawiedliwe traktowanie. Tak przykładowo brzmi art.2 traktatu z RFN [10]; podobnie brzmienie ma art.3 ust.3 a także art.7 traktatu z USA [11]. Zapisy te podkreślają jednocześnie moc prawa lokalnego stron traktatu. Inwestorzy w żadnej mierze nie są uprawnieni do działania wbrew ustawom krajowym czy też wspólnotowym. Robiąc to podlegają pod sankcje prawa lokalnego a także umów BIT.
 

Łamanie zasady walutowości, sprzeniewierzenie się zasadzie waloryzacji świadczeń pieniężnych, działanie wbrew prawu bankowemu, są to niezwykle poważne zarzuty. Sprytny prawnik, wynajęty przez stronę inwestorów, może co prawda naginać te bezwzględnie obowiązujące zasady prawa lokalnego, wykazując to i owo. Mamy niestety ostatnio istny festiwal uganiania się przez przedstawicieli palestry i świata nauk prawa za pieniędzmi sektora bankowego, powiązany z iście cyrkowymi wygłupami [19]. Robiąc to prawnicy, kompromitują się jednak niemiłosiernie, przy okazji psują stosunki prawne Rzeczypospolitej. 


Pomimo podejmowanych prób, żaden prawnik nie może się jednak przeciwstawić oczywistemu łamaniu prawa ochrony konsumenta będącego bezpośrednią i dokładną implementacją przepisów unijnych. Tutaj na nic się niestety zdadzą intelektualne sztuczki. Prawo wspólnotowe w zakresie ochrony konsumenta jest proste i czytelne. Posiada także stabilną i pro konsumencką linię orzeczniczą Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Wyroki TSUE mają moc tzw. prejudykatu (czyli de facto określają jednoznacznie interpretację przepisów) i nie podlegają zaskarżeniu, co skutecznie neutralizuje wygłupy nawet najtęższych prawniczych głów. Możemy rozważyć oczywiście tzw. scenariusz bułgarski [20], jednak oznaczać to będzie odejście od zasad wspólnotowych i dryfowanie w kierunku wschodniej pogardy do zasad prawa oraz ochrony jednostki. Oznaczać to także będzie odejście od zasad Konstytucji RP, która poprzez art.76 zobowiązuje władze publiczne do ochrony konsumentów przed przed nieuczciwymi praktykami rynkowymi.

 

Stanowisko sektora bankowego

Pan dr hab. Krzysztof Kalicki, Prezes Zarządu Deutsche Bank Polska, przedstawił bardzo racjonalne stanowisko podczas debaty „Bezpieczne rozwiązanie problemu kredytów walutowych” zorganizowanej przez Kancelarię Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej 9 czerwca 2016 [12]. Pan Kalicki zgadza się, że w przypadku łamania prawa przez banki, osoby odpowiedzialne powinny trafić do więzienia [13.10] [14.10]. Z drugiej jednak strony broni się także, że kredyty “walutowe” to nie instrumenty pochodne [13.20], pomijając jednak całe spektrum złamania prawa. Powołuje się on także na  traktaty o ochronie inwestycji [13.60] [14.20].

          Pan Kalicki apeluje także aby dojść do porozumienia [14.40]. Słowa te wypowiedział 9 miesięcy temu. Od tej pory sektor bankowy nie wykonał żadnego kroku zmierzającego do uczciwego i sprawiedliwego rozwiązania problemu, a sektor bankowy szczyci się kolejnym okresem rekordowych zysków. Nie można tego nazwać zaangażowaniem w rozwiązaniem kryzysu. 

 

Jesteśmy gotowi do decydującej rozgrywki

Okres ostatnich miesięcy został owocnie wykorzystany przez kredytobiorców, którzy równolegle do zaufania okazanego przedstawicielom polityki, poświęcili ten czas na rozwój wiedzy prawniczej w zakresie niezbędnym do przeprowadzenia skutecznej argumentacji sądowej zarówno w ramach systemu prawa krajowego jak również w ramach przepisów międzynarodowych. Ilość zebranych argumentów, a także stopień poznania prawa pozwala nie tylko skutecznie bronić się przed nieuczciwością banków w sytuacji rozwiązywania umów, ale także wytaczać skuteczne procesy. Linia argumentacyjna pełnomocników klientów banków, walczących o swoje prawa a często i po prostu godność, wydaje się być dopracowaną i kolejne grupy prawników dowiadują się jak skutecznie argumentować. To co było niemożliwym dwa lata temu, z powodu niskiego poziomu edukacji prawniczej, staje się faktem, wpływając skutecznie na kształtowanie się świadomości Sądów powszechnych i stabilizację tzw. linii orzeczniczej. Szala sprawiedliwości przechyla się na stronę prawa i ochrony konsumentów.

 

W kolejnym kroku Państwo Polskie powinno rozpocząć procedurę polubowną i dyplomatyczną zdefiniowaną przez traktaty. Równolegle do negocjacji wyciągnięte powinny zostać wszelkie konsekwencje wynikające z sytemu prawnego krajowego oraz wspólnotowego, łącznie z rozpoczęciem procedur karnych. Fiasko negocjacji będzie skutkowało skierowaniem sporu do arbitrażu międzynarodowego, który obiektywnie oceni czy inwestor ma prawo łamać przepisy prawa krajowego a także gwałcić wspólnotowe normy ochrony konsumenta.

 

         Jak postąpią przedstawiciele władz Polski dowiemy się już w najbliższych miesiącach. Czy postąpią jak mężowie stanu? Czy też raczej dołączą do cyrkowej grupy kukiełek podrygujących w rytm melodii medialnej wystukiwanej przez, będących wstydliwym dowodem na błędy strategi negocjacji z komunistami sprzed 25 lat, ludzi pokroju Prezesa mBank S.A. – Pana Cezarego Stypułkowskiego vel. TW Michał [21]? 

 

Czy partii rządzącej uda się zerwać więź polskiej bankowości z komunistycznymi korzeniami i sowiecką pogardą dla człowieka? Przekonamy się już niedługo. Przyszłość pokaże czy żyjemy pod rządami Prawa i Sprawiedliwości czy też Bezprawia i Bankokracji. 

 

###

Referencje

  1. Wywiad J.Sasin, http://serwisy.gazetaprawna.pl/finanse-osobiste/artykuly/1022898,sasin-nadal-dazymy-do-celu-jakim-jest-przewalutowanie-kredytow-frankowych.html
  2. Dokumentacja prac nad drukiem 1048,  http://www.senat.gov.pl/download/gfx/senat/pl/senatkomisjeposiedzenia/6081/stenogram/253bfp_egz_2.pdf także http://www.senat.gov.pl/prace/komisje-senackie/posiedzenia,1,2,komisja-budzetu-i-finansow-publicznych.html
  3. Projekt ustawy o szczególnych zasadach restrukturyzacji walutowych kredytów mieszkaniowych w związku ze zmianą kursu walut obcych do waluty polskiej z dnia 5 sierpnia 2015, http://www.senat.gov.pl/gfx/senat/userfiles/_public/k8/dokumenty/druki/1000/1048.pdf
  4. Stanowisko banku Millenium w sprawie ustawy z dnia 5 sierpnia 2015, http://www.senat.gov.pl/gfx/senat/userfiles/_public/k8/komisje/2015/kbfp/materialy/1048_m.pdf
  5. Stanowisko banku General Electric Company w sprawie ustawy z dnia 5 sierpnia 2015, http://www.senat.gov.pl/gfx/senat/userfiles/_public/k8/komisje/2015/kbfp/materialy/1048_gec.pdf
  6. Stanowisko banku Commerzbank w sprawie ustawy z dnia 5 sierpnia 2015, http://www.senat.gov.pl/gfx/senat/userfiles/_public/k8/komisje/2015/kbfp/materialy/1048_c.pdf
  7. Stanowisko banku Raiffeisen Bank w sprawie ustawy z dnia 5 sierpnia 2015, http://www.senat.gov.pl/gfx/senat/userfiles/_public/k8/komisje/2015/kbfp/materialy/1048_rb.pdf
  8. Stanowisko banku Deutsche Bank w sprawie ustawy z dnia 5 sierpnia 2015, http://www.senat.gov.pl/gfx/senat/userfiles/_public/k8/komisje/2015/kbfp/materialy/1048_dbank.pdf
  9. Stanowisko banku Bank BGŻ BNP PARIBAS w sprawie ustawy z dnia 5 sierpnia 2015, http://www.senat.gov.pl/gfx/senat/userfiles/_public/k8/komisje/2015/kbfp/materialy/1048_bgz.pdf
  10. Dz.U. 1991 nr 27 poz. 116 Umowa między Polską Rzecząpospolitą Ludową a Republiką Federalną Niemiec w sprawie popierania i wzajemnej ochrony inwestycji, sporządzona w Warszawie dnia 10 listopada 1989 r., http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19910270116
  11. Dz.U. 1994 nr 97 poz. 467 Traktat o stosunkach handlowych i gospodarczych między Rzecząpospolitą Polską a Stanami Zjednoczonymi Ameryki, sporządzony w Waszyngtonie dnia 21 marca 1990 r., http://isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19940970467
  12. Debata KPRP „Bezpieczne rozwiązanie problemu kredytów walutowych”, http://www.prezydent.pl/kancelaria/dzialalnosc-kancelarii/art,28,debata-kprp-bezpieczne-rozwiazanie-problemu-kredytow-walutowych.html
  13. Debata KPRP. Dyskusja. 3.6 Kalicki, http://styczynski.blogspot.com/p/debata-kprp-dyskusja-36-kalicki.html
  14. Debata KPRP. Dyskusja. 3.14 Kalicki, http://styczynski.blogspot.com/p/debata-kprp-dyskusja-314-kalicki.html
  15. Biała księga kredytów CHF w Polsce, https://zbp.pl/wydarzenia/archiwum/wydarzenia/2015/marzec/biala-ksiega-kredytow-chf-w-polsce
  16. Pismo KNB do ZBP, Biała księga kredytów CHF w Polsce, str.35, https://mozilla.github.io/pdf.js/web/viewer.html?file=https%3A%2F%2Fcors-anywhere.herokuapp.com%2Fhttps%3A%2F%2Fzbp.pl%2Fpublic%2Frepozytorium%2Fwydarzenia%2Fimages%2Fmarzec_2015%2FBIAA_OST_2_4_marca_2015_small_.pdf#page=35
  17. Rekomendacja S, 2006, https://www.knf.gov.pl/Images/rekomendacja_s_tcm75-8566.pdf
  18. http://www.krs-online.com.pl/msig-2510-107585.html
  19. Felietony na temat cyrkowych wygłupów przedstawicieli świata prawa, http://styczynski.blogspot.com/search/label/cyrkowe%20wygłupy
  20. Wiewiórowska-Domagalska A., Bułgarski standard, http://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/889585,bulgarski-standard.html
  21. Kim Pan jesteś Panie Stypułkowski?, http://styczynski.blogspot.com/2017/01/kim-pan-jestes-panie-stypukowski.html
  22. Słowniki zawierające definicje słów indeksacja, waloryzacja, denominacja, https://drive.google.com/drive/folders/0ByDcOdN-T_PVTVV1RlZYbW1TNUE?usp=sharing